Dlaczego mam taką obsesję na punkcie samo-transformacji?

rytuałem stało się dla mnie i mojej małej grupy przyjaciół ze studiów nie słuchanie naszego poniedziałkowego porannego wykładu o sztuce—to znaczy, jeśli w ogóle zdecydujemy się na udział—i zamiast tego wymieniamy nasze cotygodniowe horoskopy z konta Astro Poets na Twitterze. Na tyle konkretny, że my (tj. każdy) czujemy się widziani, ale posiadamy pewien stopień niejasności, który uzasadnia przebaczenie, jeśli skończy się niedokładnie (tj. ja, deklarując w piątek: „może po prostu źle zinterpretowałem moją fortunę”), te kuplety były czczone jak Ewangelia. Byliśmy świadomi, że astrologia to pseudonauka itp. itd. itd., ale to takie nudne ujęcie; wolelibyśmy trzymać się tych prognoz, wolelibyśmy wierzyć, że Gwiazdy troszczą się o nas na tyle, aby dopasować się na naszą korzyść—a przynajmniej z góry określić nasz los.

to poezja, więc trzymałam się kilku wersów wyjątkowo z miłością; niektóre z nich tak cenne, że chciałam wszyć je w podszewki swetrów, wytrawić w stopie i owinąć wokół szyi. „Najmilsza osoba zatrzyma cię i powie cześć” – piszą w horoskopie Taurus na tydzień 3 grudnia ubiegłego roku. „Czy będziesz pędził do samochodu i tęsknił za nimi? Będziesz Królewski czy nieustępliwy? To Ty?”Tego ranka na zajęciach plastycznych, tydzień 11/24 w Taurus, powiedzieli:” kiedy patrzysz przez okno, widzisz przeszłość. Rozejrzyj się po pokoju, aby zobaczyć, co jest obecnie.”Ale jak Mogę to zrobić, moi drodzy poeci z kosmosu, kiedy rozglądam się dookoła i widzę tylko moją przeszłość?

dorastając uwielbiałam odkrywać siebie na nowo. Nigdy nie nauczyłam się robić niczego z umiarem, więc za każdym razem, gdy znalazłam coś, co kochałam, zawsze mnie to pochłaniało. Połknęłaby mnie w całości, przejawiając się w tym, jak się ubieram, co mówię, kim jestem. Ponieważ nie miałam własnej osobowości, dostosowywałam osobowości np. nastolatek, które widziałam w filmach, artystów, w których widziałam siebie, albo zaangażowałam się w tę jedną estetykę. Nie udawałam, per se – sposób, w jaki się ubieram, nie przypominał kostiumów, one po prostu przypominały moje ubrania—ponieważ chciałam być tymi rzeczami, chciałam się na nowo odkryć, żebym mogła być taka. A ponieważ właśnie znalazłem tyle pocieszenia w sztuce, wszystkie fazy, które miałem, były z niej nierozerwalne. Kiedy mówię, że znalazłem „coś, co kocham”, zawsze mam na myśli jakiegoś muzyka, książkę, film lub program telewizyjny, ponieważ od małego widzę siebie w sztuce i poprzez sztukę. W upamiętnieniu wszystkich moich przeszłych jaźni nieuniknione jest jednoczesne rozważanie i celebrowanie sztuki związanej z każdym z nich. W swoim eseju Pure Heroines Jia Tolentino pisze: „historie, które żyjemy i historie, które czytamy, są do pewnego stopnia nierozłączne.”

w 2012 roku, w przeciwieństwie do dosłownie każdego innego nastolatka na świecie, całkowicie nie miałem obsesji na punkcie jakiegoś boysbandu śpiewającego piosenki o tym, co czyni ludzi pięknymi i jedną rzeczą. Nie skupiałem się na byciu ich fanem. Chciałbym, żeby to nie brzmiało tak hiperbolicznie, kiedy to mówię, ale ta obsesja (której zupełnie nie miałem) wyznaczyła początek mojego dorastania. Cztery lata mojego życia są nierozerwalnie związane z tym boysbandem (na którym zupełnie nie miałam obsesji); za każdym razem, gdy patrzę wstecz na tamten czas mojego życia – doświadczenia, których doświadczyłem, przyjaciół, których zyskałem – zawsze jest to zakorzenione w fandomie i poczuciu społeczności, którą zapewniał.

trzynaście to niechlujny wiek dla każdego, a ja, mimo przekonania, że jestem bohaterem życia i dlatego jestem zwolniony z takich frazesów, nie byłem zwolniony z takich frazesów. Byłem jeszcze w jednym kierunku, ale bardziej skłaniałem się ku ciemniejszym, głośniejszym (i z darem perspektywy czasu mogę w końcu powiedzieć: gorszym) zespołom. Zacząłem nosić wszystko Czarne i wyrosły mi czarne włosy; za każdym razem, gdy widzę swoje zdjęcia z ósmej klasy, warczę, teraz instynktownie, ” cholera Mamo, czy to takie poważne?”Pisałem” All-caps angry poetry”; zacząłem oglądać Skins (the UK version, the one all the cool kids watched); napisałem teksty Mayday Parade na ścianie mojej sypialni. Byłem nie do zniesienia-jaki 13-latek słucha mrugania-182 z własnej woli? Myślę, że można powiedzieć, że to był mój okres buntu lub mój sposób przyklejania go do człowieka itp. itd. itd., ale nie miałem serca, aby zrobić coś zdalnie nieposłusznego, więc po prostu rzuciłem się na tych ludzi, którzy uważałem za buntowników i/lub przyklejając się do człowieka itp. itd. itd. Zdefiniowałem siebie poprzez sztukę, którą konsumowałem. To oznaczało, że miałem wszystkie te artefakty: w tej części eseju przejrzałem moją sypialnię, która jest w zasadzie tylko gigantyczną kapsułą czasu, i znalazłem teksty do aniołów napisane ołówkiem na płycie gipsowo-kartonowej; wyblakłe, przyklejone taśmą klejącą zdjęcia Effy Stonem; stare dzienniki, w których używałem markerów do pisania wpisów o „chłopcu, którego imię rymuje się z 'hurt'”.

ponieważ byłem tak dobry w internalizacji tożsamości, które sam sobie buduję, cały ten performatywny ból zamienił się w prawdziwy ból i spędziłem czternaście lat na czekaniu, aż to się skończy. Piętnaście było lepsze. Moja mroczna, wściekła poezja zamieniła się w słoneczną, poplamioną kawą (wciąż równie złą, ale przynajmniej milszą). Czytałem więcej książek. Zacząłem słuchać Fleetwood Mac and The Smiths. Miałam fryzurę, tzn. nie chowałam się już za włosami, tzn. nie byłam sparaliżowana przez niepewność, przynajmniej nie tak źle jak rok wcześniej. Znudziło mi się bycie twardym, ostrym i chamskim, a popołudnia spędzałam tłocząc kwiaty w dziennikach i nosząc duże swetry. Chciałam zrobić spersonalizowane mixtape ’ y, ale byłam nastolatką mieszkającą w 2015 roku, więc zrobiłam je w 8tracks.com zamiast tego. Próbowałem (ponownie)zbudować się w coś bardziej miękkiego.

myślę, że z całym tym tłoczeniem kwiatów i sztucznym tworzeniem mixtape ’ ów, to było naturalne, że próbuję zostać artystą w wieku szesnastu lat. Nie byłem w tym dobry, więc ubrałem się jak artysta na pocieszenie. Zrobiłam szpilki z tektury, agrafki i naklejki z papieru i taśmy. Uszyłam własne ubrania i powiesiłam na ścianie kartki Monet. Oglądałem wszystkie filmy, na których obsesję miała każda osoba z artystycznym kontem Tumblr: każdy film z lat 80. i ten indie, w którym Alex Turner wykonał całą ścieżkę dźwiękową(nie jestem typem głupca, który usiądzie i zaśpiewa Tobie / o gwiazdach, dziewczynach…). Zacząłem robić zdjęcia przyjaciołom.

kiedy miałem 16 lat, zobaczyłem La La Land i zrozumiałem, że kino jest czymś więcej niż John Hughes, więc kiedy skończyłem 17 lat, naprawdę interesowałem się filmami. Oglądałem co najmniej dwa każdego dnia, próbując nadrobić zaległości w klasyce, a później redefiniowałem, co w ogóle znaczy „klasyczny”: dostałem konto Letterboxd i dałem romcomowi The Big Sick napisanemu przez Kumail Nanjiani i Emily V. Gordon wyższą ocenę niż wielki gangsterski obraz Goodfellas. Kiedyś wymknąłem się z lekcji fizyki w ostatniej klasie liceum, żebym mógł pojechać sam do miasta, żeby zobaczyć „Mów do mnie po imieniu” na Festiwalu Filmowym.

przez całe moje dorastanie byłem całkowicie zafascynowany myślą, że moja tożsamość jest w moich rękach i jak zrobienie czegoś naprawdę przyziemnego, takiego jak zmiana ubrania, pomogło wzmocnić tożsamość, którą wybrałem dla siebie. Miałam obsesję na punkcie autoprezentacji i tego, jak łatwo jest, jak plastyczna mogę być z tego powodu. Kiedy chcę wewnętrznej zmiany, uruchamiam ją poprzez zewnętrzną zmianę. I chcę się zmieniać cały czas, bo jestem młoda i Dziewczyna, Mała i samotna, a jak pisze Simone De Beauvoir w drugim seksie, jestem odurzona swoją izolacją; Czuję się „inny, lepszy, wyjątkowy” i cały czas mam dość tego, kim jestem.

ale jak na kogoś, kto zawsze rozpaczliwie żąda zmian, jestem bardzo nostalgiczną osobą. „często znajdzie silne poczucie dumy z ich autentyczności i charakteru”, mówi opis dla INFP, gdy zrobiłem test osobowości Myers-Briggs online. „Największą pułapką chęci bycia autentycznym jest przekonanie, że ich przeszłe ja jest bardziej autentyczne niż przyszłe ja. Innymi słowy, osoba, którą kiedyś byli, jest bardziej ludzka, bardziej realna niż ta, którą mają potencjał stać się.”Nigdy nie mam żadnych wspomnień, ponieważ moja przeszłość jest zawsze tutaj; nie ma „powrotu”, jeśli zawsze je noszę. Zmieniam się jednak, wiem o tym, więc może jestem po prostu połączeniem wszystkich jaźni, które zrzuciłem (ale zachowałem) przez lata. Kiedy skończyłem 18 lat, zamiast zyskać nową osobowość, Jak to robiłem w poprzednich latach, ciągle widziałem fragmenty moich przeszłych faz w tym, kim byłem wtedy. W dniu moich 18. urodzin byłem na koncercie Harry ’ ego Stylesa; znowu wyrastały mi włosy; znowu czytałem poezję; wciąż wymykałem się, aby iść na festiwale filmowe.

i Wiem, że to brzmi banalnie—znowu, bardzo rozczarowany tym, że nawet ja nie jestem odporny na banały—ale przechodzenie przez te wszystkie przemiany na przestrzeni lat naprawdę pomogło mi zrozumieć, kim jestem i kim chcę być. Wybaczam ci te przeszłe ja. Kiedyś byłem tak zawstydzony i zażenowany sposobem, w jaki mówiłem, jak się przedstawiałem, co ceniłem; ale przede wszystkim z tego, jak nie wstydzę się i nie jestem obezwładniony, że tak mówię, że chodzę po szkole z połową ramienia pokrytą opaskami 1D z galaretką, wysyłam tuzin tweetów na minutę o całym czasie. Są tym, kim jestem i kocham swoje tłumy. W pewnym sensie podnieca mnie poznanie reszty.

***

w wieku 19 lat nie powinieneś czuć się staroświecki. Ale ja tak. I nie powinnaś czuć się dziecinna, ale ja tak. Przeszłam tyle zmian i to jest męczące, ale pod spodem nie czuję się zupełnie inaczej. Moja zmiana wyprzedziła mój wzrost, bez wiedzy starego mnie. Pomieszałem estetykę z rzeczywistością, obraz z rzeczywistością. Znowu, nigdy nie udawałem: pomyśl, że Conor z filmu z 2016 roku śpiewa Street kopiując wygląd swojego najnowszego ulubionego zespołu, albo nieświadomie naśladując głos książki, którą właśnie czytasz. Naprawdę się zmieniałem, ale to było w tej prostej, statycznej linii; w teraźniejszości, która była powtarzalna i poddana recyklingowi i ostatecznie taka sama jak moja przeszłość. Zahamowałem swój rozwój i nazwałem to nostalgią. Nie muszę przeżywać przeszłości, bo wciąż w niej jestem, zamrożona w czasie jak motyl skostniały w przezroczystym bursztynie-artefakcie.

mam obsesję na punkcie obrazu, historii. Moja osobista historia. W końcu jestem osobistym eseistą, więc istnieje wrodzona arogancka pewność, że ludzie znajdą przyjemność w słuchaniu o życiu, które prowadzę. Co prawda, myśl, która jest głupia i masturbacyjna; może przyjemność w eseju osobistym jest całkowicie jednostronna, a pisarz głaszcze się iluzją, że czytelnicy znajdują przyjemność gdzieś, gdzie faktycznie nie. pierwsza część tego eseju jest dosłownie po prostu mną, opowiadającym w rozdzierających szczegółach każdą fazę, którą miałem w tej dekadzie; nie daj się jednak zwieść tej samoświadomości, ponieważ w kolejnych częściach tego eseju przejdę do mówienia o sobie więcej. Ponieważ mam obsesję niekoniecznie na punkcie siebie (chociaż nadal jestem osobistym eseistą, więc nie wierz mi na słowo), ale na obraz, na obecność w Internecie, na postrzeganie mnie przez innych; i dlatego, że czytasz to w Internecie i właśnie to spowodowało moją hiper-świadomość mojego wizerunku.

w tej dekadzie władza i kontrola spływały z mass mediów do relacji społecznych do tożsamości, więc byliśmy świadkami wzrostu indywidualizmu. Współczesna kultura tak bardzo skupiła się na polityce osobowości i tożsamości, nieświadoma jej inwazyjności; „marka osobista” jest oksymoronem, ponieważ branding, który kiedyś był korporacyjny, jest teraz mikro. Słowo z ust jest skomercjalizowane, wpływy motywowane. Moja fiksacja na moim wizerunku, szybko zdałem sobie sprawę, była fiksacją na mojej osobistej marce— miałem taką, jak ty, i byłem tego świadomy i kultywowałem ją.

tyle czasu i energii spędziłem na dostosowywaniu wszystkiego, co posiadałem: mój laptop jest pełen naklejek—nie różniących się zbytnio od innych osób z laptopem, jak sądzę—ale każda Naklejka została starannie dobrana, przedstawiając wszystkie wymiary mojej nienagannej osobowości. Oh, założę naklejkę z czarnym lustrem, żeby ludzie wiedzieli, że oglądam takie oszałamiające gówno, ale pozwól mi umieścić naklejkę The Royal Tenenbaums, aby ludzie wiedzieli, że mój gust nie jest tak popularny. Na pierwszy rzut oka to tylko ja definiuję siebie poprzez sztukę, którą kocham, ale coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że nie jest to takie proste. Mój telefon lockscreen nigdy nie jest po prostu ładny obraz, to musi być coś, co, częściowo, coś dla mnie znaczy, ale przede wszystkim mówi coś o mnie; wybieram go z zamiarem, że będzie postrzegany przez innych. Rozpowszechniam moje zainteresowania na tapetach i nagłówkach Twittera: moja tapeta na laptopa to zdjęcie z filmu Mama z 2014 roku; mój nagłówek na Twitterze to zdjęcie z finału sezonu Fleabag; mój ekran blokady telefonu to zdjęcie Lorde on tour. Chciałem, żeby ludzie wiedzieli więcej o tym, co mi się podoba, im bardziej mnie widzą, wskazując na to, jaki jestem ekspansywny, złożony i kurewsko interesujący.

to nie ogranicza się do banalnych rzeczy, takich jak nagłówki: nawet offline, zwłaszcza offline, muszę się cały czas prezentować. Wchodzę do klasy w pomarańczowej koszuli lub koszuli Stranger Things crop top i noszę torbę Harry Styles tote, która zawierała mojego iPada z naklejkami z napisem „Zapisz szkoły Lumad” i „przestań zabijać rolników”. Wszystko, co noszę i zawsze musi coś o mnie mówić: że jestem inny, że jestem kulturalny. I oczywiście, kocham te rzeczy tak bardzo, że zszyję się z nimi, ale może robię to dlatego, że tak bardzo boję się wyglądać pozbawiona osobowości, zainteresowań. Czy to kompleks wyższości? Dlaczego jestem tak zdesperowany, by być bardziej interesującym? Dlaczego mam nadpłacać? Dlaczego muszę cały czas udawać wyjątkowość, we wszystkich aspektach mojego życia?

nie miałem osobowości tak bardzo, jak miałem obraz; „obraz” sugerujący, że jest skierowany na zewnątrz, a nie do wewnątrz. Określiłem siebie, tak, poprzez sztukę, którą kocham, ale także poprzez to, jak ta sztuka sprawia, że się ukazuję. Kultura jest mocno subtekstualna, więc sztuka, którą kocham, zawsze zawiera scenariusze: ja niosący torbę z totemem „mężczyźni zrobili dużo złej sztuki”, nigdy nie mówię tylko, że mężczyźni zrobili dużo złej sztuki, ale że mam feministyczne skłonności; i konsumuję kulturę; i jestem wystarczająco mądry i społecznie świadomy, aby krytykować tę kulturę; i ludzie, którzy spędzają czas w tym samym lewicowym zakątku Internetu, jak ja, widzą mnie chodzącego po korytarzu i kiwającego na mnie głową. Adriana Cavarero pisze w relacjach: „tożsamość nie jest czymś, co z natury posiadamy i ujawniamy, ale czymś, co rozumiemy poprzez narracje dostarczone nam przez innych.”Między tym, co naprawdę lubię, a tym, z czym chcę być kojarzona, jest pewne zatarcie. Kiedy coś kupuję, nie myślę tylko: och, podoba mi się to! ale też podoba mi się to, co mówi o mnie. I znowu, nie kłamię-lubię te rzeczy-ale mi się podobają staje się trochę bezcelowe, gdy nie nadawać.

młodzież, ponieważ jesteśmy tak blisko dzieciństwa, jak dorosłości, wciąż może wpaść w egocentryczne myślenie. Przejawia się to w naszym zaabsorbowaniu własnymi myślami, obsesyjnym introspekcji i zawyżaniu społecznego znaczenia naszych odpowiednich introspekcji. Psychologowie Elkind, Lapsley i Ginsberg mówili, że młodzież angażuje się w osobistą bajkę, czyli przekonanie, że jesteśmy jedyni w swoim rodzaju, niezwyciężeni i że nikt nie miał myśli i uczuć, które mamy. Działa ramię w ramię z wyimaginowaną publicznością, która jest przekonaniem, że każdy patrzy na nas przez cały czas; jesteśmy centrum świata każdego innego, tak jak my jesteśmy centrum naszego. To prawda, że nastolatki są niesamowicie narcystyczne (sprawdzanie słów liczy się na ten esej do tej pory: zamykanie się na 3000 słów), ale także niesamowicie samotne, niesamowicie niepewne i świadome siebie. „Spędziłem wszystkie moje nastoletnie lata będąc obsesją na punkcie piękna, i jestem bardzo niezadowolony z tego powodu i jestem bardzo zły”, piosenkarz i autor tekstów Mitski powiedział Pitchfork kilka lat temu. „Miałem tyle inteligencji, energii i zapału, i zamiast używać tego do studiowania więcej, lub zamiast dążyć do czegoś lub wyjść i uczyć się o lub zmienić świat, skierowałem cały ten ogień do wewnątrz i spaliłem się.”

osobista bajka nie jest z natury rzeczą online, chociaż może być. Zawsze przewijam własne profile w mediach społecznościowych, aby zobaczyć, jak obcy to zobaczy; testowanie, czy moja kuracja mojej obecności w Internecie jest idealnym rodzajem kuratora-ale-nie-naprawdę, upewniając się, że wszystkie moje wielości i złożoności są reprezentowane, portfolio dla mojej osobowości. Na przykład moje osobiste konto na Twitterze ma idealną mieszankę dowcipnego, samo-deprecjującego humoru, pustej, ale protekcjonalnej krytyki kulturowej i powierzchownej politycznej wokeness na tyle, że wydaję się społecznie świadomy, ale nie zbyt radykalny, abym nie odstraszył moich zwolenników. Nigdy nie przewijam bezmyślnie i retweetuję rzeczy, które lubię-czyli dosłownie funkcję Twittera – ponieważ zdaję sobie sprawę, że muszę pojawiać się w określony sposób. Pogorszyło się to wraz z ciągłą łatwością przechodzenia na viral: w tym roku w końcu się zmęczyłem i poszedłem na prywatkę, ponieważ potencjał dotarcia do większej publiczności poprzez viralowy tweet, który dałby mi więcej społecznego uznania, czyli sławy, czyli siły przebicia, sprawił, że byłem o wiele bardziej performatywny. Wszystkie moje dowcipy były nagle próbą zdobycia sławy, a nie tylko czymś, co chciałem powiedzieć moim przyjaciołom i / lub krzyczeć w internetową pustkę.

w 1902 roku socjolog Charles Cooley wprowadził jaźń looking glass, która jest naszym odbiciem tego, jak myślimy, że wyglądamy innym. Zasadniczo mamy tendencję do rozumienia siebie poprzez i działania zgodnie z postrzeganiem nas przez innych. Dlatego większość mojej formacji tożsamości jest skierowana na zewnątrz: ponieważ bycie sobą jest z natury procesem społecznym i choć nie chcę tego przyznać, jestem przekonany, że jestem fajny, interesujący i złożony tylko wtedy, gdy Wiem, że ludzie również są przekonani. Ich postrzeganie mnie i moje postrzeganie siebie nie są ze sobą powiązane, ale całkowicie identyczne.

i absolutnie tego nie znoszę, wiesz? Nienawidzę tego, że sama nie potrafię być fajna/interesująca/złożona/miła / dobra, zwłaszcza, że utożsamiam bycie tymi wszystkimi rzeczami z byciem godną. Określam siebie, a co za tym idzie, swoją wartość poprzez to, jak ukazuję się innym. I nienawidzę tego, nienawidzę tego, że zawsze czuję, że muszę zarabiać na bycie traktowanym jak przyzwoity człowiek. Kiedy dowiedziałem się o psychologii Rogeriana i o tym, jak niemożliwe jest uzyskanie bezwarunkowego pozytywnego szacunku do siebie, chyba że najpierw otrzymasz go od innych, nienawidziłem tego, jak bardzo brzmi to prawda.

***

wspomniałem we wcześniejszym eseju, że wyrosły mi faliste włosy, kiedy zacząłem słuchać czystej bohaterki Lorde, a następnie obciąłem je do ramion, gdy odnosiłem się bardziej do melodramatu. Ale nie wspomniałem, że tego samego lata, oglądałem Fleabag i naśladując jego równie falistowłosą twórczynię Phoebe Waller-Bridge, dostałem kolejną fryzurę. Potem zaczął odrastać i oglądałem Stand-up Jenny Slate specjalny trema sceniczna, a potem poszedłem do łazienki i wyciąć go ponownie. Nie podobało mi się, jak końcówki moich włosów zawsze łaskotały moją szyję i jak mój najlepszy przyjaciel, który nie jest moim najlepszym przyjacielem, powtarzał mi, żebym go wyprostował, bo wyprostował swoje, mimo że powtarzałam mu, że wygląda lepiej i że bardziej lubię siebie w ten sposób.

kiedy go przeciąłem-najkrótszy w historii—poczułem żal, bo nie przemyślałem tego, bo był nierówny i bałem się, jak będzie wyglądał sucho. Mój najlepszy przyjaciel, który nie jest moim najlepszym przyjacielem był pierwszy, który to zobaczył i powiedział, że lepiej mi to pasuje i tak było, lepiej mi pasowało, i nienawidzę tego, że aforyzm „nie możesz kochać innych, jeśli nie kochasz siebie” jest prostym kłamstwem, a właściwie na odwrót.

nienawidzę tego, że mój najlepszy przyjaciel, który nie jest moim najlepszym przyjacielem, nigdy nie sprawia, że czuję, że jest ze mną tylko dlatego, że mam coś, czego potrzebuje. I to jest trochę okrutne, skąd wiem, że oboje jesteśmy tego świadomi, a mimo to nadal jest moim najlepszym przyjacielem (który tak naprawdę nie jest moim najlepszym przyjacielem). Nienawidzę tego, jak nieostrożny I hojny jestem z miłością-platoniczną i romantyczną i miłością do sztuki, wszelkiego rodzaju—ale zawsze czuję, że muszę na nią zasłużyć. Nienawidzę tego, że gdyby miłość była walutą, byłbym w biedzie.

jeśli wciśniesz Ctrl + F „nastolatek” i „uczucia” we wszystkich esejach, które napisałem, przekonasz się, że dosłownie nigdy nie zamykam się na temat nastolatków i ich uczuć i tego, jak to jest w porządku być nastolatkiem z tymi uczuciami. Ale nadal czuję ten odcień wstydu i wątpliwości, bo jestem taka, taka młoda, z tak, tak wieloma uczuciami, a oto jestem, bełkocząc o miłości i gdyby miłość była walutą, byłbym w biedzie-to znaczy, co to za pieprzone gówno?

ale ponieważ uczę się przebaczać moje przeszłe ja, staram się również lepiej zrozumieć to, czym jestem obecnie. Z tymi wszystkimi ludźmi, którymi byłem i nadal jestem, zaczynam rozumieć, kim naprawdę jestem: fajne, złożone, ciekawe, miłe i dobre i wszystkie te rzeczy, za które chcę, żeby ludzie mnie postrzegali, ale także smutne i niepewne i desperackie, narcystyczne i głupie i przestraszone, i może bycie tymi wszystkimi rzeczami nie jest tak złe, jak nie znając siebie w ogóle. Jak pisze Jenny Slate w tweecie zbyt świętym dla piekielnej witryny, jaką jest Twitter: „gdy obraz siebie staje się ostrzejszy w moim mózgu i cenniejszy, mniej boję się, że ktoś inny wymaże mnie, odmawiając mi miłości.”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.